Czy zwierzęta odczuwają emocje? Pytanie o psychikę zwierząt i ich zdolność do przeżywania uczuć prowokuje skrajne odpowiedzi: od zaprzeczania ich emocjonalności po przypisywanie im w pełni ludzkich przeżyć. Każdy świadomy opiekun wie, że zwierzęta zdolne są do przeżywania szerokiej palety emocji, a ich reakcje przypominają nasze własne. Koty potrafią odczuwać radość, strach, smutek, złość, a także przywiązanie. Potrafią być zadowolone, zrelaksowane albo niespokojne i zestresowane, doświadczają niepokoju, zaskoczenia, irytacji, cierpienia i przyjemności. Chodzi jednak o to, żeby nie nakładać na zachowanie zwierząt ludzkich narracji, zwłaszcza przyczynowo-skutkowych (obraził się, zrobił to złośliwie, chce pokazać, kto tu rządzi).
Współczesna neurobiologia pokazuje coś znacznie bardziej złożonego. Ssaki – w tym zwierzęta domowe – mają wspólne, ewolucyjnie systemy emocjonalne zakodowane w głębokich strukturach mózgu. Są to biologiczne mechanizmy odpowiadające za stany takie jak STRACH (fear), GNIEW (rage), POSZUKIWANIE / EKSPLORACJA (seeking), POPĘD SEKSUALNY (lust), OPIEKA (care), REAKCJA SEPARACYJNA (panic/grief) oraz ZABAWA (play). To one, aktywizowane w różny, czasem nakładający się na siebie sposób, odpowiadają za większość zachowań naszych zwierząt. Te same systemy emocjonalne występują również u ludzi, ponieważ są wspólnym dziedzictwem ewolucyjnym wszystkich ssaków. Różnimy się sposobem ich regulacji i nadbudową poznawczą, którą na nie nakładamy. Doświadczamy podobnych emocji, opisujemy je jednak językiem psychologii i doświadczeń. To, co na poziomie mózgu jest aktywacją określonych obwodów emocjonalnych, w ludzkim opisie przyjmuje formę świadomych przeżyć i ich interpretacji.
Przenosimy więc na zwierzęta nasze własne ludzkie doświadczenia i historie. Przykładowo, gdy kot wokalizuje po wyjściu opiekuna z domu, bardzo często słyszymy narrację: „on czuje się porzucony, myśli, że został sam, boi się, że nikt nie wróci”. Tymczasem z perspektywy nauki mamy do czynienia z aktywacją systemu PANIC/GRIEF – automatycznej reakcji separacyjnej, która uruchamia wokalizację i poszukiwanie kontaktu. Gdy pies niszczy przedmioty pod nieobecność opiekuna, często mówi się: „on się mści”, „jest zły, bo go zostawiono”. To jest ludzka narracja. Biologicznie widzimy raczej połączenie nadmiernej aktywacji SEEKING i PANIC, czyli wzmożonego pobudzenia i frustracji, bez intencji czy znaczenia symbolicznego. Często też słyszy się, że zwierzę jest „zazdrosne”, „obrażone”, gdy zmienia się jego zachowanie po pojawieniu się nowego domownika lub zwierzęcia. To znów narracja oparta na ludzkim rozumieniu relacji. Z punktu widzenia nauki jest to raczej konkurencja o zasoby, czy reakcja na utratę uwagi opiekuna, zaburzenie równowagi między systemami CARE, SEEKING i RAGE, a nie z refleksją nad własną pozycją czy wartością.
Gdy kot załatwia się poza kuwetą, zrzuca przedmioty z półek albo ignoruje opiekuna, łatwo pojawia się opowieść: „robi to specjalnie”, „robi mi na złość”, „karze mnie”. Jest to czysto ludzka interpretacja, oparta na założeniu intencji i świadomości celu. Z perspektywy neurobiologii nie mamy tu jednak do czynienia z działaniem motywowanym chęcią zaszkodzenia, lecz z reakcją wynikającą z aktywacji określonych systemów emocjonalnych lub fizjologicznych – najczęściej RAGE albo FEAR. Zwierzę nie planuje „złośliwego” zachowania ani nie nadaje mu znaczenia symbolicznego; reaguje na dyskomfort, frustrację, pobudzenie lub zmianę warunków. Narracja o złośliwości powstaje dopiero po stronie człowieka, który interpretuje zachowanie zwierzęcia przez pryzmat własnych kategorii intencjonalnych i moralnych.
Wszystkie te przykłady pokazują ten sam mechanizm: obserwujemy zachowanie wywołane aktywacją określonego systemu emocjonalnego, a następnie dokładamy do niego ludzką historię, opartą na języku, samoświadomości i interpretacji. Tymczasem u zwierząt emocja jest procesem biologicznym, który uruchamia reakcję i – o ile nie jest chronicznie podtrzymywany – po prostu wygasa.
U zwierząt emocje nie są obudowane świadomością narracyjną. Zwierzę nie tworzy opowieści o sobie, nie interpretuje swoich stanów emocjonalnych, nie analizuje ich w kategoriach „dlaczego” i „co to o mnie mówi”. Emocja u zwierzęcia jest stanem fizjologicznym i afektywnym, który uruchamia określone zachowania, a następnie – jeśli warunki są sprzyjające – wygasa. To właśnie w tym miejscu bardzo często dochodzi do nieporozumień. Człowiek, obserwując reakcję zwierzęcia, automatycznie nakłada na nią własne mechanizmy poznawcze: sens, znaczenie, historię. Tymczasem z perspektywy neurobiologii widzimy nie „ludzką emocję w futrze”, lecz aktywację określonego systemu mózgowego. To różnica fundamentalna.
Dlatego można powiedzieć: tak, oczywiście, zwierzęta odczuwają emocje, ale nie przeżywają ich w sposób refleksyjny i opowieściowy. To my, ludzie, dopisujemy do tych reakcji historię. Zrozumienie tej różnicy pozwala mówić o emocjach zwierząt z większą rzetelnością, bez ich upraszczania, ale też bez antropomorfizacji.
Więcej na ten temat: Jaak Panksepp „Affective Neuroscience: The Foundations of Human and Animal Emotions”.






