Zdrowie

czarno-biały kot w pozycji bólowej

Jak rozpoznać pozycję bólową u kota?

  Pozycja bólowa obrosła wieloma mitami. Pojęcie to – upraszczane, zniekształcane i często rozumiane po prostu źle – wywołuje niepotrzebną panikę wielu opiekunów. Nie każda przykucnięta poza to powód do zmartwienia, nie każdy niski siad oznacza chorobę, a takie wrażenie można odnieść na podstawie internetowych narracji. Koty są mistrzami w ukrywaniu bólu, to prawda. Zacznijmy od biologicznych podstaw. Kot w naturze jest jednocześnie drapieżnikiem i ofiarą. W świecie przyrody okazywanie bólu oznacza słabość, a słabość może kosztować życie. Dodatkowo kot jest samotnym łowcą – nie funkcjonuje w stadzie, nie może liczyć na pomoc grupy ani ochronę towarzyszy. Ukrywanie bólu to nie tylko kwestia bezpieczeństwa przed drapieżnikami, ale też unikanie konfrontacji z innymi kotami o terytorium czy zasoby. Słaby osobnik staje się celem dla konkurentów z własnego gatunku. Ewolucyjnie kot nauczył się więc maskować chorobę i dyskomfort. Z tego powodu ból u kota najczęściej nie objawia się otwarcie, jest subtelny, ukrywany i widoczny dopiero poprzez stopniowe zmiany w zachowaniu. Zwierzę traci apetyt, wycofuje się, unika kontaktu, zmienia miejsca spania, zaniedbuje pielęgnację sierści. Co ważne, kot rzadko wokalizuje przy bólu wewnętrznym. Krzyk czy miauczenie częściej towarzyszą ostrym urazom, bólowi neuropatycznemu albo silnemu stresowi. Ból trzewny bywa „cichy”. Dopiero przy dużym jego natężeniu może pojawić się wyraźna postawa bólowa. Pozycja bólowa jest zjawiskiem opisanym naukowo, ale nie wygląda tak, jak sugerują internetowe poradniki.

Czytaj dalej
Rudo-biały kot z kłaczkiem w pysku.

Jak zapobiegać zakłaczeniu u kota?

Podstawą zapobiegania problemom z zakłaczeniem powinny być: regularne czesanie, dobra jakościowo mokra dieta i odpowiednie nawodnienie. To one w największym stopniu decydują o tym, czy połknięte włosy przejdą przez przewód pokarmowy i zostaną wydalone z kałem, czy zaczną się kumulować. W przypadku niektórych kotów to jednak nie wystarcza. Dotyczy to zwłaszcza zwierząt o bardzo gęstej sierści, intensywnie liniejących, a także kotów z wolniejszym pasażem jelitowym lub skłonnością do zaparć. Każdy kot podczas codziennej pielęgnacji sierści połyka pewną ilość włosów. Jest to zjawisko całkowicie fizjologiczne i nie sposób go wyeliminować. Organizm kota jest jednak przystosowany do radzenia sobie z taką sytuacją. W normalnych warunkach połknięte włosy przesuwają się razem z treścią pokarmową przez przewód pokarmowy i są wydalane z kałem. Dopiero wtedy, gdy pasaż jelitowy jest zaburzony albo ilość połkniętych włosów jest zbyt duża, zaczynają się one łączyć w zbite masy. Fizjologicznie włosy powinny wyjść dołem, a nie górą. Wymioty z kulą włosową nie są mechanizmem, który należy traktować jako pożądany czy oczyszczający – to raczej dowód na to, że pasaż jelitowy nie poradził sobie z ich przesunięciem. Popularne przekonanie, że kot „musi wyrzygać kłaczka”, jest więc dużym uproszczeniem. W rzeczywistości organizm kota nie jest zaprojektowany do regularnego zwracania kul włosowych.Pasty odkłaczające jako preparaty profilaktyczne nie powinny być podawane na co dzień, ale raczej traktowane jako narzędzie doraźne, stosowane wtedy, gdy

Czytaj dalej
Pręgowany kot i ręka opiekuna ze szczotką

Jak dbać o sierść kota?

Koty mają różne typy okrywy włosowej i wymagają różnych narzędzi oraz innego podejścia. Czym innym jest sierść dachowca, czym innym futro ras długowłosych, u których oprócz sezonowego linienia pojawiają się również problemy z filcowaniem. Czym czesać Dachowce i inne koty krótkowłose mają futro zbudowane z włosa okrywowego oraz podszerstka. Włos okrywowy jest sprężysty, dość sztywny i nie ma tendencji do filcowania. Ten typ sierści się nie kołtuni – problem stanowi martwy podszerstek, który sezonowo wypada i bywa połykany podczas mycia. W tym przypadku najlepiej sprawdzają się szczotki z krótkimi metalowymi zębami, ewentualnie gumowe szczotki czy rękawice do zbierania luźnego włosa. Inaczej wygląda sytuacja u kotów półdługowłosych i długowłosych. Ich futro jest dłuższe, bardziej miękkie, często z obfitym podszerstkiem, i ma tendencję do mechanicznego plątania się oraz zatrzymywania martwego włosa. Taka okrywa łatwo ulega filcowaniu. W tym przypadku szczotka zwykle nie wystarcza. Podstawowym narzędziem jest metalowy grzebień. W praktyce warto mieć różne grzebienie: rzadszy do ogólnego przeczesywania oraz gęstszy do miejsc wymagających większej precyzji, takich jak kryza, pachy czy okolice za uszami. Plastikowe narzędzia często elektryzują włos i nie rozdzielają go skutecznie. Co do narzędzia zwanego furminatorem należy zachować daleko posuniętą ostrożność. U ras długowłosych o delikatnej strukturze włosa może on nie tylko usuwać podszerstek, ale również uszkadzać zdrowy włos okrywowy, co z czasem pogarsza jakość szaty i sprzyja filcowaniu. Co

Czytaj dalej
Kot wychodzący z kuwety, ilustracja do artykułu o biegunkach u kotów.

Biegunka – problem nie zawsze medyczny

Biegunka u kota może mieć bardzo różne przyczyny. Mogą to być infekcje wirusowe, bakteryjne lub pasożytnicze, ale także choroby zapalne jelit, zapalenie trzustki, choroby wątroby, nadczynność tarczycy, zaburzenia wchłaniania oraz zatrucia pokarmowe. Poza sprawami, które da się uchwycić w badaniach, istnieje też grupa problemów trudniejszych diagnostycznie, takich jak alergie i nietolerancje pokarmowe. Mogą sprzyjać przewlekłemu stanowi zapalnemu jelit, który w dłuższej perspektywie może zwiększać ryzyko chłoniaka przewodu pokarmowego. Dlatego nawracających biegunek nie warto bagatelizować. Im wcześniej zacznie się szukać przyczyny i wprowadzi odpowiednie postępowanie, tym większa szansa na opanowanie problemu. Dieta eliminacyjna to nie tylko walka z rzadkimi stolcami, ale profilaktyka nowotworowa. Warto też pamiętać, że biegunki czy też luźne stolce mają często związek z karmą. U wielu kotów wystarczy nagła zmiana jedzenia, zbyt szybkie przejście na nową karmę albo nawet nowa partia tej samej karmy, żeby pojawiły się luźne stolce. Układ pokarmowy kota jest wrażliwy na zmiany składu, proporcji składników czy nawet drobne różnice między seriami produkcyjnymi. Dlatego nowe jedzenie zawsze warto wprowadzać stopniowo, a przy nawracających biegunkach brać pod uwagę także możliwość nietolerancji konkretnego składnika, nawet jeśli kot jadł daną karmę wcześniej bez problemu. U części kotów jednak nawracające luźne stolce pojawiają się mimo prawidłowych wyników badań, braku pasożytów, infekcji czy chorób zapalnych jelit. W takich przypadkach bardzo często mamy do czynienia nie z chorobą, lecz z odmiennym

Czytaj dalej
Biało-czarny kot nad doniczką z trawą

Trawa dla kota  – sposób na odkłaczanie?

Trawa dla kota, zielona, atrakcyjna, soczysta i podgryzana chętnie, nie musi być obowiązkowym elementem wyposażenia kociego domu, choć takie można odnieść wrażenie z krótkiego przeglądu internetu. To nie jest suplement, leczenie ani potrzeba biologiczna. Co więcej, w pewnych sytuacjach trawa może być nawet źródłem problemów. Koty jedzą trawę z kilku powodów: instynktownie, eksploracyjnie, a czasem w odpowiedzi na dyskomfort żołądkowy. U wielu osobników prowokuje ona wymioty. Rzecz w tym, że w naturze kot żyje w środowisku pełnym roślin, są one częścią jego stałego krajobrazu, nie rozrywką ani nowością. Ich delikatne źdźbła lub liście mogą stanowić narzędzie oczyszczenia żołądka, kiedy faktycznie zachodzi taka potrzeba. W naturze kot ma dostęp do wielu różnych gatunków roślin i może sporadycznie skubnąć pojedyncze źdźbło podczas przemieszczania się po swoim terytorium. Nie jest to źródło pokarmu ani przedmiot szczególnego zainteresowania. W domu sytuacja wygląda inaczej. Doniczka z trawą staje się często jedyną dostępną rośliną, ustawioną w miejscu stale przyciągającym uwagę kota. W efekcie kot może zjadać ją częściej, niż robiłby to w naturalnych warunkach. Zainteresowanie roślinami nie zawsze wynika z problemów żołądkowych ani zalegających kul włosowych. U kotów wiele zachowań związanych z roślinami ma charakter czysto eksploracyjny. Liście poruszają się, mają charakterystyczną strukturę i zapach, reagują na dotyk. Dla kota mogą być po prostu interesującym obiektem manipulacji, podobnie jak papier, sznurek czy fragment kartonu. W takich

Czytaj dalej
Biało-czarny kocur i trikolorowa kotka, ilustracja do tekstu o kastracji.

Kastracja czy sterylizacja kota?

Kastracja i sterylizacja to terminy, które w potocznej świadomości funkcjonują jako ogólne określenie zabiegu polegającego na usunięciu jąder u kocura i narządów rozrodczych u kotki. Tymczasem w sensie naukowym są to dwa różne pojęcia, co często prowadzi do nieporozumień, również w gabinecie weterynaryjnym. Dlatego warto je uporządkować. W języku medycznym kastracja oznacza usunięcie gonad, czyli u kocura jąder, a u kotki jajników lub jajników wraz z macicą. Termin kastracja odnosi się więc zarówno do samców, jak i do samic. Prawidłowo kastrujemy kotki i kocury. Skutkiem kastracji jest trwałe pozbawienie zdolności rozrodczych oraz zatrzymanie produkcji hormonów płciowych. W konsekwencji wygaszona zostaje ruja i zachowania płciowe, a jednocześnie zmniejsza się ryzyko wielu chorób zależnych od hormonów, w tym nowotworów narządów rozrodczych. Sterylizacja natomiast to zabieg polegający wyłącznie na przerwaniu ciągłości dróg rodnych. U samców jest to podwiązanie lub przecięcie nasieniowodów, a u samic podwiązanie lub przecięcie jajowodów. Przy sterylizacji gonady pozostają na miejscu, dlatego hormony nadal są produkowane, ruje i zachowania płciowe utrzymują się, a ryzyko chorób hormonalnych nie ulega zmniejszeniu. Sterylizacja nie eliminuje ryzyka ropomacicza u kotek ani nowotworów jąder u kocurów, ponieważ narządy te pozostają w organizmie i nadal podlegają wpływowi hormonów. Sterylizacja zapobiega jedynie zapłodnieniu i nie wpływa zasadniczo na fizjologię ani zachowanie zwierzęcia. Z tego powodu w nowoczesnej medycynie weterynaryjnej standardem jest kastracja, a sterylizacja pozostaje procedurą wykonywaną

Czytaj dalej
Starszy kot pod ciepłym kocem, ilustracja artykułu o opiece nad kocim seniorem.

Opieka nad kocim seniorem

Opieka nad starszym kotem wymaga zrozumienia zmian, które pojawiają się wraz z wiekiem. Pojęcie kociego seniora zaczyna się zwykle powyżej 10–12 roku życia. Kiedyś był to istotnie zaawansowany wiek. Jednak wraz z wzrastającą świadomością opiekunów, coraz lepszą dietą i warunkami życia, a przede wszystkim coraz szerszymi możliwościami współczesnej weterynarii wiele kotów dożywa 18, a nawet 20 lat. Nie oznacza to jednak, że proces starzenia zaczyna się później. Oznacza raczej, że mamy narzędzia i możliwości, aby lepiej go kontrolować. Dlatego okolice 10–12 roku życia to etap, który wymaga naszej zwiększonej uwagi. Zmiany w zachowaniu i dostosowanie środowiska U starszego kota pierwsze zmiany bardzo często dotyczą zachowania i codziennego funkcjonowania. Kot ma mniej energii, więcej śpi, rzadziej się bawi i nie wykazuje już takiej ciekawości jak wcześniej. To naturalny element starzenia, ale jednocześnie sygnał, że jego potrzeby zaczynają się zmieniać. Zmniejsza się także sprawność fizyczna. Kot może mieć trudności ze wskakiwaniem na wyższe powierzchnie, porusza się ostrożniej, rezygnuje z miejsc, które wcześniej były dla niego dostępne. Czasem to nie tylko kwestia wieku, ale także dyskomfortu lub bólu. W praktyce oznacza to, że mieszkanie, które do tej pory było dla kota w pełni funkcjonalne, może przestać takie być. Dlatego bardzo ważne jest dostosowanie środowiska. Należy ograniczyć konieczność skakania i zapewnić łatwiejszy dostęp do ulubionych miejsc. Koci senior może wymagać także udogodnień takich jak

Czytaj dalej
Chory kot na kocu na kanapie, ilustracja artykułu o FIP

FIP – fakty i mity

FIP, czyli wirusowe zapalenie otrzewnej, to choroba znana, ale bardzo często źle rozumiana i dlatego wywołująca nieporozumienia i kontrowersje. Diagnostyka FIP wciąż bywa nieskuteczna, a leczenie, mimo że działa i jest stosunkowo proste, wciąż nie jest w pełni wspierane przez środowisko medyczne. Koci koronawirus jelitowy FIP, wirusowe zapalenie otrzewnej, wywołuje specyficzna mutacja powszechnie obecnego w populacji kotów koronawirusa (FCoV). Istnieją jego dwa podtypy: koci koronawirus jelitowy FECV oraz jego zmutowana postać FIPV, odpowiedzialna za FIP. Koronawirus FECV sam w sobie jest niegroźny, wywołuje łagodne objawy typu biegunka. Wiele kotów radzi sobie z infekcją bardzo szybko. Inne jednak pozostają jego bezobjawowymi nosicielami przez całe życie. Do infekcji zwykle dochodzi w wieku kilku tygodni, koty zarażają się koronawirusem jelitowym od innych kotów, z którymi dzielą środowisko i kuwety, ponieważ koronawirus wydalany jest z kałem.  Infekcji kocim koronawirusem jelitowym jest raczej trudno uniknąć. Większe szanse na to mają koty, które miały kontakt w życiu tylko z matką i rodzeństwem, zakładając, że matka była wolna od tego wirusa. Koty natomiast, które wychowały się w środowisku innych kotów, prawie na pewno weszły w kontakt z tym wirusem. Mam tu na myśli schroniska, fundacje, domy tymczasowe, ale też hodowle. Również jeżeli w domu mamy więcej kotów, z dużym prawdopodobieństwem mamy również koronawirusa. W specyficznych warunkach i w rzadkich przypadkach wirus ten mutuje w organizmie jego nosiciela

Czytaj dalej
Biało-rudy kot z brązowymi grudkami w kącikach oczu

Brązowe grudki w kącikach oczu u kota

Brązowe grudki lub osad w kącikach oczu u kota mogą być zjawiskiem fizjologicznym, ale też objawem poważniejszego problemu. Brązowe grudki pojawiają się u wielu kotów. W sensie fizjologicznym jest to zaschnięta wydzielina łzowo-śluzowa, czyli mieszanina łez, śluzu, złuszczonych komórek i drobinek z otoczenia. W łzach znajdują się porfiryny, związki, które są barwnikami i po kontakcie z powietrzem utleniają się i ciemnieją na brunatno-rdzawy kolor, dlatego fizjologiczna wydzielina może barwić futerko pod okiem. Wbrew obiegowym opiniom problem brunatnego wycieku nie jest związany z białym kolorem futra, choć intuicyjnie można odnieść takie wrażenie. Kolor sierści nie ma znaczenia – na jasnym futrze po prostu wszystko widać znacznie wyraźniej. U ciemnych kotów (i psów) ten proces po prostu pozostaje niezauważony. Jeżeli jednak osad pod okiem pojawia się, szczególnie w większej ilości, może być również sygnałem procesów chorobowych. Najważniejszą sprawą jest, czy mamy do czynienia z zaschniętymi grudkami czy też świeżym wyciekiem. Przyczyn może być wiele. Bardzo częste są przewlekłe podrażnienia lub mikrozapalenia spojówki, które nie dają ostrych objawów, ale prowadzą do stałej produkcji wydzieliny. Zdarza się też częściowa niedrożność kanalika łzowego, przez co łzy nie odpływają prawidłowo i zbierają się w kąciku oka. Znaczenie mogą mieć drobne czynniki anatomiczne, takie jak ustawienie powieki, rzęsy drażniące oko czy kształt oczodołu. Czasem jest to pozostałość po dawno przebytej infekcji z kocięctwa, która zostawiła trwałą nadreaktywność

Czytaj dalej