Zdrowie

Kot i dłoń z garścią leków

Czy kot potrzebuje witamin i suplementów?

Przeglądając internet można odnieść wrażenie, że kot potrzebuje całej listy suplementów, witamin, mikroelementów, środków na odporność, na sierść, preparatów na stawy czy dla higieny jamy ustnej. Warto zastanowić się, co z tej szerokiej listy ma rzeczywiste uzasadnienie. Kot żywiony pełnoporcjową karmą dobrej jakości otrzymuje pokarm zaprojektowany tak, aby pokrywał wszystkie jego potrzeby żywieniowe. Producenci muszą spełniać określone normy żywieniowe, które określają minimalne i maksymalne poziomy witamin, mikroelementów, aminokwasów i innych składników odżywczych. Dobra karma – przynajmniej w teorii  – zawiera więc komplet niezbędnych składników i suplementacji nie potrzebuje. Witaminy Preparaty witaminowo-mineralne powielają zwykle składniki, które już znajdują się w karmie. Co więcej, w przypadku niektórych witamin nadmiar może być wręcz szkodliwy. Dobrym przykładem jest witamina A. Kot rzeczywiście potrzebuje jej w diecie, ale jednocześnie jest wrażliwy na jej przewlekły nadmiar. W przeszłości opisywano przypadki tzw. hiperwitaminozy A. Nadmiar tej witaminy może prowadzić do zaburzeń kostnych, deformacji kręgów i bolesnych zmian w obrębie układu ruchu. Jest to dobry przykład, że suplementy witaminowe podawane bez wyraźnej potrzeby mogą nie tylko nie przynieść korzyści, ale w dłuższej perspektywie zaburzać równowagę składników odżywczych. Dieta BARF Sytuacja wygląda inaczej w przypadku diety BARF. Jeżeli kot jest żywiony dietą opartą na surowym mięsie i mieszankach przygotowywanych w domu (BARF), suplementacja jest konieczna. Samo mięso nie zawiera wszystkich składników w odpowiednich proporcjach. Szczególnie ważna jest właściwa stosunek

Czytaj dalej
Kot u weterynarza

Wizyta z kotem u weterynarza – co trzeba wiedzieć?

Jadąc z kotem do weterynarza, musimy przygotować się do wizyty we właściwy sposób. Jako odpowiedzialny opiekun powinniśmy brać czynny udział w procesie leczenia naszego zwierzęcia. Jako klient powinniśmy korzystać z usług świadomie i umieć wykorzystać możliwości, które daje współczesna nauka. Rynek usług weterynaryjnych rozwija się bardzo dynamicznie, a jego zakres coraz częściej można porównywać do medycyny ludzkiej – szczególnie pod względem diagnostyki, sprzętu i możliwości terapeutycznych. Lekarze weterynarii to dziś wysoko wykwalifikowani specjaliści, kształcący się przez wiele lat – na studiach, stażach i licznych szkoleniach. Specjalizują się nierzadko w wąskich dziedzinach i wykonują skomplikowane procedury diagnostyczne oraz zabiegi. Wszystko to oczywiście przekłada się również na lawinowo rosnące ceny usług. Wizyta w klinice jest dla nas stresem finansowym i logistycznym, ale przede wszystkim ogromnym stresem dla samego kota. I właśnie dlatego warto wykorzystać ją jak najlepiej – tak, by nie narażać zwierzęcia na leczenie „w ciemno”, pogorszenie stanu czy kolejne wizyty w klinice. Pomimo ogromnego postępu wiedzy weterynaryjnej jakość usług nadal bywa bardzo nierówna. Wynika to z wielu czynników. Ze strony weterynarzy są to długie godziny pracy, przewlekły stres, presja coraz bardziej korporacyjnego modelu rynku oraz stale rosnące oczekiwania klientów. Lekarz weterynarii należy do grup zawodowych obciążonych jednym z najwyższych odsetek samobójstw. Jest to zawód wybierany zwykle przez ludzi empatycznych, ale jednocześnie szczególnie podatnych na wypalenie zawodowe. Z drugiej strony są

Czytaj dalej
Biało-czarny kot i zabieg mycia zębów

Problemy stomatologiczne kotów – choroby zębów i dziąseł

Choroby jamy ustnej należą do najczęstszych problemów zdrowotnych u kotów. Mogą dotyczyć zarówno zwierząt starszych, jak i bardzo młodych. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie ograniczają się do kamienia nazębnego ani czerwonych dziąseł, ale dotyczą wielu procesów obejmujących zęby i okoliczne tkanki. Co się dzieje w jamie ustnej kota? W jamie ustnej kota, podobnie jak człowieka, bytują setki gatunków bakterii, które tworzą naturalną mikroflorę jamy ustnej. Problem pojawia się wtedy, gdy bakterie zaczynają przylegać do powierzchni zębów, tworząc zorganizowaną strukturę nazywaną płytką bakteryjną albo biofilmem. Płytka składa się nie tylko z bakterii, ale również z resztek pokarmu, składników śliny i substancji wytwarzanych przez same drobnoustroje, które wpływają drażniąco na okoliczne tkanki. Tak powstaje stan zapalny. Organizm uruchamia reakcję zapalną. Do dziąseł napływają komórki odpornościowe, zwiększa się przepływ krwi, a tkanki stają się zaczerwienione, obrzęknięte i bolesne. Jeżeli płytka bakteryjna pozostaje na zębach przez dłuższy czas, zaczyna ulegać mineralizacji pod wpływem składników zawartych w ślinie. W ten sposób powstaje kamień nazębny. Sam kamień nie jest główną przyczyną choroby, ale jego szorstka powierzchnia stanowi doskonałe miejsce do dalszego odkładania się płytki bakteryjnej. Tworzy się błędne koło – im więcej kamienia, tym łatwiej gromadzą się kolejne bakterie, a stan zapalny staje się coraz bardziej nasilony. Przewlekły stan zapalny powoduje, że układ odpornościowy zaczyna uszkadzać nie tylko bakterie, ale również własne tkanki. Przebieg tego procesu jest

Czytaj dalej
Trikolorowa kotka na stole w gabinecie weterynaryjnym

Szczepić czy nie?

Oczywiście szczepić – ale z głową i zgodnie z aktualnymi zaleceniami. Współczesna profilaktyka weterynaryjna odchodzi od dawnego schematu corocznego doszczepiania wszystkich szczepionek. Wytyczne WSAVA (World Small Animal Veterinary Association) oraz AAFP (American Association of Feline Practitioners) dzielą szczepienia na dwie grupy: szczepienia podstawowe (core) oraz szczepienia zależne od ryzyka, czyli dodatkowe (non-core). Kluczowa zasada jest prosta: szczepienie powinno być dopasowane do stylu życia kota i rzeczywistego ryzyka zakażenia, a nie wykonywane rutynowo według jednego schematu dla wszystkich zwierząt. Szczepienia podstawowe Szczepienia podstawowe są zalecane dla wszystkich kotów, niezależnie od tego, czy wychodzą na zewnątrz czy są zwierzętami niewychodzącymi. Chronią one przed trzema najważniejszymi chorobami wirusowymi kotów: panleukopenią (FPV), czyli tzw. kocim tyfusem, oraz dwoma wirusami wywołującymi koci katar – herpeswirusem kotów (FHV-1) i kaliciwirusem (FCV). Panleukopenia jest chorobą szczególnie groźną, o bardzo wysokiej śmiertelności u kociąt, a wirus jest niezwykle odporny w środowisku. Z kolei herpeswirus i kaliciwirus są odpowiedzialne za przewlekłe infekcje górnych dróg oddechowych, które mogą powodować nawracające objawy przez całe życie zwierzęcia. Szczepienie kociąt wykonuje się w serii kilku dawek. Zwykle pierwszą dawkę podaje się w wieku około 6–8 tygodni, a następne co 3–4 tygodnie, aż do momentu, gdy kocię osiągnie co najmniej 16 tygodni życia.  Schemat ten wynika z biologii układu odpornościowego. Nowo narodzone kocięta otrzymują przeciwciała od matki wraz z siarą, czyli pierwszym mlekiem. Te przeciwciała

Czytaj dalej
Biało-czarny kot z kulą wyczesanego futra.

Czym są bezoary?

Bezoar to zbita masa sierści znajdująca się w przewodzie pokarmowym kota. Powstaje w wyniku połykania włosów podczas codziennej pielęgnacji futra. Każdy kot połyka pewną ilość sierści i samo zjawisko jest całkowicie fizjologiczne. U większości zwierząt połknięte włosy przechodzą przez przewód pokarmowy razem z treścią pokarmową i są wydalane z kałem. Zdarza się również, że kot okresowo zwymiotuje niewielki zbity fragment sierści. Oba mechanizmy są naturalnym sposobem usuwania włosów z organizmu i same w sobie nie oznaczają choroby. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy ilość połkniętej sierści jest zbyt duża albo pasaż jelitowy działa nieprawidłowo. W takich sytuacjach włosy zaczynają się ze sobą splatać i tworzyć bardziej zwartą strukturę. Bezoar może zalegać w żołądku przez dłuższy czas lub przemieścić się do początkowego odcinka jelita cienkiego. Jeżeli taka masa zatrzyma się w okolicy odźwiernika albo w jelicie, zaczyna działać jak ciało obce i może wywoływać objawy ze strony przewodu pokarmowego. Wbrew popularnym wyobrażeniom problem zakłaczenia nie dotyczy wyłącznie kotów długowłosych. Oczywiście gęsta i obfita sierść zwiększa ilość połykanych włosów, ale równie istotne są indywidualne predyspozycje organizmu, dieta, nawodnienie, sprawność pasażu jelitowego oraz ogólny stan zdrowia kota. Niektóre koty długowłose praktycznie nigdy nie mają problemów z bezoarami, podczas gdy inne regularnie zmagają się z objawami mimo starannej pielęgnacji. Znaczenie mogą mieć także choroby przewodu pokarmowego, przewlekłe zaparcia, spowolnienie motoryki jelit czy stany zapalne

Czytaj dalej
Dwa koty leżące na drewnianej podłodze.

W jakim wieku kastrować kota?

Pytając o najlepszy wiek na wykonanie zabiegu kastracji musimy brać pod uwagę nie tylko aktualny stan wiedzy, ale również stan społecznej świadomości. Podejście do kastracji zmieniało się wraz z rozwojem weterynarii, jednak także zmianą naszego myślenia o dobrostanie zwierząt. Dlatego w dyskusji o wieku kastracji pojawiają się nie tylko argumenty medyczne, lecz również społeczne i kulturowe. Zacznijmy od biologii. Koty osiągają dojrzałość płciową bardzo wcześnie. U kotek pierwsza ruja może pojawić się już około piątego miesiąca życia. U kocurów pierwsze zachowania związane z dojrzewaniem – znakowanie moczem, wokalizacje czy próby krycia – pojawiają się zwykle między szóstym a dziewiątym miesiącem życia. Zatem kot bardzo młody z naszego ludzkiego punktu widzenia jest już zwierzęciem zdolnym do rozmnażania. Nie należy więc mylić dojrzałości płciowej i pełnego rozwoju fizycznego. Duże rasy, na przykład takie jak maine coony, rozwijają się powoli i mogą rosnąć nawet trzy lub cztery lata. Nie znaczy to jednak, że dojrzewanie płciowe następuje dopiero w tym wieku. Rozwój układu rozrodczego pojawia się znacznie wcześniej niż zakończenie wzrostu całego organizmu. Przez wiele lat w medycynie weterynaryjnej w kwestii kastracji dominowało podejście zachowawcze. Zalecano wykonanie kastracji po pierwszej ciąży, potem po pierwszej rui, argumentując, że należy organizmowi pozwolić osiągnąć pełną dojrzałość pod wpływem hormonów. Później, wraz z postępem w badaniach naukowych, ale też wraz ze zmianą społecznego podejścia do kastracji, granicę tę

Czytaj dalej
Trikolorowa kotka i ludzka ręka z tabletką

Jak podać kotu tabletkę?

Podanie kotu tabletki może okazać się prawdziwym wyzwaniem. Koty mają bardzo wrażliwe zmysły i niezwykle rozwinięty instynkt unikania obcych zapachów i smaków. W naturze takie zachowanie chroni je przed spożyciem toksyn, toteż większość kotów bardzo szybko uczy się rozpoznawać obecność leku w jedzeniu. Dlatego skłonienie kota do przyjęcia preparatu jest takie trudne i nie istnieje jedna metoda, która działa zawsze dobrze. Postępowanie trzeba dobrać do konkretnego zwierzęcia, jego preferencji i temperamentu. Podanie tabletki bezpośrednio do pyska Klasyczna metoda polega na umieszczeniu tabletki w pysku kota. Najwygodniej zrobić to, trzymając kota stabilnie, a głowę lekko uniesioną – nie pionowo, ale w naturalnym przedłużeniu szyi. Tabletka powinna zostać umieszczona możliwie daleko na języku, najlepiej za jego nasadą. Następnie zamykamy pysk, przytrzymujemy go chwilę i czekamy, aż kot przełknie. Trzeba jednak kota obserwować, ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że tabletka nie została połknięta i po kilkunastu sekundach zostanie wypluta. Koty uczą się oszukiwać i potrafią to robić skutecznie. Odrobina wody Inną metodą jest podanie tabletki do pyska, a następnie niewielkiej ilości wody ze strzykawki. Kot przełyka wodę odruchowo, co zwiększa szansę na połknięcie tabletki. Wymaga to jednak wprawy i szybkiej reakcji, zanim kot zdąży wypluć lek. Wody należy podać naprawdę niewiele – zwykle 1–2 ml – aby uniknąć zakrztuszenia. Można użyć małej strzykawki albo miękkiej gruszki dziecięcej dostępnej w aptekach. Warto w tym miejscu

Czytaj dalej
Czarno-biały kot karmiony strzykawką

Przymusowe karmienie kota – jak to robić dobrze?

Wiele kotów odmawia jedzenia przy obniżonym samopoczuciu, a szczególnie w sytuacji stresu. Po operacji, zabiegu, pobycie w klinice, a także w przebiegu chorób takich jak FIP, przewlekła niewydolność nerek, choroby nowotworowe czy ciężkie infekcje koty wymagają wsparcia, zachęcania do jedzenia, a czasami także karmienia strzykawką.  Brak pokarmu może być dla organizmu większym zagrożeniem niż sama choroba. U kotów głodówka bardzo szybko prowadzi do stłuszczenia wątroby, czyli lipidozy. Organizm zaczyna mobilizować zapasy tłuszczu, ale kocia wątroba nie radzi sobie z jego przetwarzaniem. Proces ten może rozwinąć się w ciągu kilku dni i sam w sobie bywa stanem zagrożenia życia. Dlatego przymusowe karmienie jest w wielu przypadkach nie tylko niezbędnym uzupełnieniem leczenia klinicznego, ale terapią podtrzymującą życie. Jej celem jest dostarczenie kalorii, podtrzymanie metabolizmu i niedopuszczenie do wyniszczenia organizmu. Jest to działanie pomostowe, konieczne do momentu, aż kot zacznie jeść sam. Czym karmić W ofercie rynkowej znajdują się specjalne rodzaje karm rekonwalescencyjnych (convalescence). Są one wysokokaloryczne, skoncentrowane i zaprojektowane do podawania strzykawką. Należą do nich między innymi Hill’s a/d, Purina CN Convalescence czy Royal Canin Recovery. Ich zaletą jest nie tylko skład, ale też odpowiednia konsystencja. Pokarm powinien mieć formę gładkiej papki, która przejdzie przez strzykawkę bez oporu. Jeśli nie mamy nic lepszego pod ręką, można zblendować zwykłą karmę mokrą. Pomocne bywają także odżywki, takie jak BB Recovery, Vetfood TS Convalescence. Istnieją

Czytaj dalej
czarno-biały kot w pozycji bólowej

Jak rozpoznać pozycję bólową u kota?

  Pozycja bólowa obrosła wieloma mitami. Pojęcie to – upraszczane, zniekształcane i często rozumiane po prostu źle – wywołuje niepotrzebną panikę wielu opiekunów. Nie każda przykucnięta poza to powód do zmartwienia, nie każdy niski siad oznacza chorobę, a takie wrażenie można odnieść na podstawie internetowych narracji. Koty są mistrzami w ukrywaniu bólu, to prawda. Zacznijmy od biologicznych podstaw. Kot w naturze jest jednocześnie drapieżnikiem i ofiarą. W świecie przyrody okazywanie bólu oznacza słabość, a słabość może kosztować życie. Dodatkowo kot jest samotnym łowcą – nie funkcjonuje w stadzie, nie może liczyć na pomoc grupy ani ochronę towarzyszy. Ukrywanie bólu to nie tylko kwestia bezpieczeństwa przed drapieżnikami, ale też unikanie konfrontacji z innymi kotami o terytorium czy zasoby. Słaby osobnik staje się celem dla konkurentów z własnego gatunku. Ewolucyjnie kot nauczył się więc maskować chorobę i dyskomfort. Z tego powodu ból u kota najczęściej nie objawia się otwarcie, jest subtelny, ukrywany i widoczny dopiero poprzez stopniowe zmiany w zachowaniu. Zwierzę traci apetyt, wycofuje się, unika kontaktu, zmienia miejsca spania, zaniedbuje pielęgnację sierści. Co ważne, kot rzadko wokalizuje przy bólu wewnętrznym. Krzyk czy miauczenie częściej towarzyszą ostrym urazom, bólowi neuropatycznemu albo silnemu stresowi. Ból trzewny bywa „cichy”. Dopiero przy dużym jego natężeniu może pojawić się wyraźna postawa bólowa. Pozycja bólowa jest zjawiskiem opisanym naukowo, ale nie wygląda tak, jak sugerują internetowe poradniki.

Czytaj dalej