Koty są wybredne i mają swoje preferencje, co więcej, kocie wybory bardzo często rozchodzą się z naszymi. Jako świadomy opiekun staramy się zadbać w diecie naszych zwierząt o to, co najlepsze. Kupujemy więc karmy bezzbożowe o wysokiej zawartości mięsa, nierzadko z górnej półki, tymczasem nasz kot woli coś całkiem innego – karmy tańsze, dużo niższej jakości. Nie możemy tego zrozumieć, jak to, kot przecież to mięsożerca, dlaczego w takim razie woli karmy składające się z węglowodanów i wypełniaczy?
Karma to efekt zaawansowanych procesów technologicznych, kompozycja wielu różnych składników, produkt zaprojektowany tak, żeby wabił kota. Smakowitość karmy dla kota nie wynika z udziału mięsa, lecz związana jest z całym profilem sensorycznym produktu, a więc wachlarzem innych bodźców, które dostarcza. Jest to przede wszystkim zapach – to on decyduje, czy kot podejdzie do miski i czy będzie jadł. Producenci karm doskonale wiedzą, jak działa koci zmysł węchu, dlatego stosują między innymi hydrolizaty białkowe, tłuszcze natryskowe i substancje aromatyczne zwiększające atrakcyjność produktu. Dla kota liczy się nie tylko skład analityczny karmy, ale także jej struktura, chrupkość, wilgotność, temperatura oraz intensywność zapachu.
W przypadku karm bezzbożowych z wyższej półki strategią rynkową jest jakość. Na etykietach pojawiają się szczegółowe deklaracje dotyczące surowców: mięso i podroby są często wymieniane z rozróżnieniem na mięso mięśniowe i konkretne narządy, takie jak serca, wątroba czy żołądki. Tego typu informacja buduje wrażenie transparentności i kontroli, a jednocześnie odwołuje się do wyobrażenia naturalnej diety drapieżnika.
Tymczasem karmy z niższej półki są zaprojektowane inaczej. „Produkty pochodzenia zwierzęcego”, węglowodany i ekstrakty białkowe to nie jest coś, co kot chciałby zjeść bez zachęty. Dlatego producenci stosują specjalne dodatki, które mają uczynić karmę atrakcyjną dla kota. Służą do tego tzw. atraktanty (ang. attractants), substancje, których zadaniem jest przyciągnięcie kota do pokarmu. Działają na dystans, głównie poprzez zapach. To one decydują o tym, czy kot w ogóle podejdzie do miski i zainteresuje się jedzeniem. W praktyce są to zwykle lotne związki aromatyczne – często produkty obróbki cieplnej (np. reakcji Maillarda), ekstrakty tkankowe albo frakcje tłuszczowe, które łatwo się ulatniają i szybko docierają do narządu węchu. Innego rodzaju substancje z kolei, palatanty, działają na etapie jedzenia. Są to między innymi hydrolizaty białkowe oraz mieszaniny związków powstających w trakcie obróbki cieplnej.
Hydrolizaty białkowe mają tu znaczenie szczególne. Powstają w wyniku rozkładu białek na mniejsze cząsteczki – peptydy i wolne aminokwasy – które są łatwo wyczuwalne zapachowo i bardzo intensywne. Dla kota nie ma większego znaczenia, czy pochodzą z mięśni wysokiej jakości, czy z surowców ubocznych. Liczy się to, że tworzą wyraźny, czytelny sygnał zapachowy. Co więcej, tego typu składniki często koncentrują się w sosie lub galaretce, czyli w tej części karmy, którą kot odbiera jako najbardziej aromatyczną. To dlatego wiele kotów najpierw wylizuje sos, a dopiero potem – o ile w ogóle – zajmuje się kawałkami. Do tego dochodzą czynniki fizyczne, które w karmach mokrych mają duże znaczenie: struktura (pasztet, kawałki, galaretka), zawartość tłuszczu oraz temperatura podania. Tłuszcz działa jako nośnik aromatu, a jego obecność – zwłaszcza na powierzchni – zwiększa intensywność zapachu. Z kolei karma podana prosto z lodówki pachnie słabiej, ponieważ związki zapachowe gorzej się ulatniają. To wszystko wpływa na to, jak kot odbiera produkt jeszcze zanim go spróbuje.
W karmach wysokiej jakości sytuacja wygląda inaczej. Zawierają one więcej rzeczywistego mięsa i mniej dodatków wzmacniających aromat. Ich zapach jest bardziej naturalny, ale też mniej intensywny i mniej jednoznaczny dla układu węchowego kota. Z punktu widzenia biologii to produkt bliższy naturalnej diecie, ale jednocześnie mniej stymulujący sensorycznie. Dla kota przyzwyczajonego do silnych bodźców taka karma może wydawać się mało atrakcyjna lub wręcz nijaka.
Ten sam mechanizm można zauważyć także w przypadku karm suchych. W procesie produkcji granulat powstaje w wysokiej temperaturze i pod dużym ciśnieniem, a dopiero na końcu pokrywany jest warstwą tłuszczu i palatantów. To właśnie ta zewnętrzna powłoka – a nie zawartość granulki – decyduje o zapachu i smakowitości karmy. Oznacza to, że kot nie reaguje na skład granulki jako takiej, lecz na to, co znajduje się na jej powierzchni. Tłuszcz działa jako nośnik aromatu, a hydrolizaty białkowe i inne palatanty tworzą intensywny, łatwo rozpoznawalny profil zapachowy. Im bardziej jest on wyrazisty i jednowymiarowy, tym szybciej trafia w preferencje kota.
I tu ponownie pojawia się różnica. Karmy suche niższej jakości bardzo często są mocniej doprawione na etapie końcowym. Zawierają więcej tłuszczu powierzchniowego i silniej działających palatantów, dzięki czemu pachną intensywniej i bardziej jednoznacznie. W efekcie są dla kota łatwiejsze do rozpoznania jako pokarm i szybciej wywołują reakcję łaknienia. Natomiast karmy wyższej jakości w większym stopniu polegają na samym surowcu, a nie na warstwie aromatycznej nanoszonej na powierzchnię. Ich profil zapachowy jest mniej agresywny, bardziej złożony i mniej przewidywalny. Dla kota przyzwyczajonego do silnych bodźców może to oznaczać niższą atrakcyjność, mimo lepszego składu. W efekcie powstaje ten sam paradoks: karma o niższej jakości surowcowej może być chętniej jedzona, ponieważ jest bardziej intensywna sensorycznie.
Warto zdawać sobie sprawę, że preferencje pokarmowe kotów kształtują się wcześnie i są zaskakująco trwałe. Jeśli zwierzę od początku otrzymuje karmy intensywnie aromatyzowane, jego układ nerwowy uczy się, że właśnie taki profil zapachowy oznacza jedzenie. W efekcie produkt o bardziej naturalnym zapachu nie jest rozpoznawany jako równie wartościowy. To nie jest kwestia neofobii pokarmowej (niechęć wobec nowych smaków i zapachów), ale utrwalonych wzorców percepcyjnych.
W efekcie powstaje zjawisko, które z perspektywy opiekuna wygląda jak sprzeczność. Karma lepsza jakościowo przegrywa z produktem zaprojektowanym pod kątem maksymalnej atrakcyjności sensorycznej. Nie dlatego, że kot woli gorsze jedzenie, lecz dlatego, że reaguje na intensywność i charakter sygnału zapachowego oraz na to, do czego został przyzwyczajony. Wybór nie jest więc oceną jakości, lecz odpowiedzią na bodźce, które jego układ zmysłowy uznaje za najbardziej wyraziste i znajome.





