Podstawą zapobiegania problemom z zakłaczeniem powinny być: regularne czesanie, dobra jakościowo mokra dieta i odpowiednie nawodnienie. To one w największym stopniu decydują o tym, czy połknięte włosy przejdą przez przewód pokarmowy i zostaną wydalone z kałem, czy zaczną się kumulować. W przypadku niektórych kotów to jednak nie wystarcza. Dotyczy to zwłaszcza zwierząt o bardzo gęstej sierści, intensywnie liniejących, a także kotów z wolniejszym pasażem jelitowym lub skłonnością do zaparć.
Każdy kot podczas codziennej pielęgnacji sierści połyka pewną ilość włosów. Jest to zjawisko całkowicie fizjologiczne i nie sposób go wyeliminować. Organizm kota jest jednak przystosowany do radzenia sobie z taką sytuacją. W normalnych warunkach połknięte włosy przesuwają się razem z treścią pokarmową przez przewód pokarmowy i są wydalane z kałem. Dopiero wtedy, gdy pasaż jelitowy jest zaburzony albo ilość połkniętych włosów jest zbyt duża, zaczynają się one łączyć w zbite masy.
Fizjologicznie włosy powinny wyjść dołem, a nie górą. Wymioty z kulą włosową nie są mechanizmem, który należy traktować jako pożądany czy oczyszczający – to raczej dowód na to, że pasaż jelitowy nie poradził sobie z ich przesunięciem. Popularne przekonanie, że kot „musi wyrzygać kłaczka”, jest więc dużym uproszczeniem. W rzeczywistości organizm kota nie jest zaprojektowany do regularnego zwracania kul włosowych.
Pasty odkłaczające jako preparaty profilaktyczne nie powinny być podawane na co dzień, ale raczej traktowane jako narzędzie doraźne, stosowane wtedy, gdy faktycznie pojawia się problem. Trzeba pamiętać, że większość komercyjnych past dostępnych w sklepach to głównie mieszanki tłuszczów, cukrów i aromatów – ich realna skuteczność jest niewielka. Jeśli już sięgać po pastę, sens mają wyłącznie preparaty weterynaryjne i tylko okresowo, a nie jako stały suplement diety.
Pomóc może zwiększenie ilości błonnika w diecie – działa on poprzez wiązanie wody i poprawę pasażu jelitowego. Dzięki temu masa kałowa staje się bardziej objętościowa i łatwiej przesuwa się przez jelita, zabierając ze sobą połknięte włosy. Ma to jednak sens tylko wtedy, gdy problemem jest wolna praca jelit lub zbyt sucha masa kałowa. Pamiętajmy, że błonnik nie rozwiąże problemów żołądkowych ani zaburzeń motoryki. Popularny dodatek dyni, szczególnie rozpowszechniony w środowisku hodowlanym, sprowadza się właśnie do tego mechanizmu: dynia jest źródłem błonnika. U części kotów może ułatwić wypróżnianie, u innych powoduje biegunkę lub nasilenie objawów jelitowych.
A co z suplementami w postaci oleju z ryb? Kwasy omega poprawiają niewątpliwie kondycję skóry i wygląd sierści, co może zmniejszyć ilość wypadających włosów. Nie usuwa to jednak kul włosowych z przewodu pokarmowego – działają one wyłącznie pośrednio, poprzez poprawę jakości okrywy włosowej. Z kolei smalec gęsi i inne domowe tłuszcze nie są bezpiecznym sposobem odkłaczania. To ciężkie tłuszcze, które mogą wywołać wymioty lub biegunkę, obciążyć trzustkę i wątrobę, a samych włosów z przewodu pokarmowego nie usuwają.
Podobnie prowokowanie wymiotów poprzez podawanie trawy nie jest dobrym rozwiązaniem. Trawa drażni mechanicznie śluzówkę żołądka, co czasami można zaobserwować w postaci wymiotów podbarwionych krwią. Dla kota wolnożyjącego może to być element strategii przetrwania – sposób na pozbycie się piór czy kości z żołądka. Dla kota domowego na zbilansowanej diecie jest to jednak bodziec nienaturalny i często niepotrzebny. Trawa nie rozpuszcza kul włosowych, ani nie pomaga w ich przesuwaniu przez przewód pokarmowy.
Czasami stosuje się parafinę ciekłą jako środek poślizgowy, ale tylko u wybranych kotów i po konsultacji z lekarzem weterynarii. Nie jest to środek przeznaczony do rutynowego stosowania, ponieważ może zaburzać wchłanianie niektórych składników pokarmowych.
Warto też pamiętać o pewnej zależności: koty z luźniejszymi stolcami i skłonnością do biegunek zwykle mają mniejsze problemy z zakłaczeniem – włosy szybciej przechodzą przez jelita. Klasyczne kule włosowe częściej tworzą się natomiast u kotów z wolnym pasażem jelitowym i suchą masą kałową.
Sporadyczne zwymiotowanie kłaczka mieści się w normie fizjologicznej. Natomiast częste wymioty to zwykle sygnał problemu z przewodem pokarmowym, a nie naturalnego procesu odkłaczania. Prawidłowo większość połkniętych włosów powinna być wydalana z kałem. W sytuacji, gdy kłaczki zalegają i łączą się w większe masy, mogą doprowadzić do częściowej lub całkowitej niedrożności przewodu pokarmowego. Jest to stan wymagający pilnej diagnostyki, a czasem nawet interwencji chirurgicznej.
Dlatego celem profilaktyki nie jest wywoływanie wymiotów, lecz zapewnienie takiego pasażu jelitowego, aby włosy bezpiecznie przechodziły przez układ pokarmowy.





