“Aria z zabawką”, głośne zawodzenie kota z pluszakiem, piłeczką albo piórkami w pysku może nam się wydawać zabawne albo dziwne, ma jednak ewolucyjne uzasadnienie. Zachowanie to ma swoje źródło w naturalnej przeszłości gatunku, a składają się na nie: trzymanie zdobyczy, przenoszenie jej, stan pobudzenia związany z jej posiadaniem oraz komunikat posiadania dla grupy.
Chwyt w pysku uruchamia pierwotny schemat behawioralny związany z polowaniem. Do jego aktywizacji nie potrzeba wcześniejszej pogoni ani ataku, czyli pełnej sekwencji polowania. Dla układu nerwowego wystarczy fakt, że przedmiot został chwycony i jest niesiony. Przenoszenie zdobyczy jest u kotów zachowaniem naturalnym; w naturze kot rzadko zjada wszystko dokładnie tam, gdzie upolował ofiarę. Zdobycz bywa przenoszona w inne miejsce, odkładana, czasem niesiona dalej.
Wokalizacja pojawia się jako oznaka stanu podwyższonego pobudzenia związanego ze zdobyciem i posiadaniem ofiary. Kot ma w pysku coś ważnego, ale sekwencja działania nie została jeszcze zakończona, powstaje wtedy napięcie, które musi zostać rozładowane. Dźwięk jest więc przede wszystkim formą regulacji pobudzenia. Nie jest to zwykłe miauczenie używane w komunikacji z człowiekiem – dźwięk jest przeciągły, jednostajny, często niższy i bardziej „zawodzący”, ponieważ powstaje w stanie silnej aktywizacji, a nie w sytuacji interakcji społecznej. W naturze całą sekwencję zachowania kończyłaby konsumpcja zdobyczy, w przypadku zabawki jednak ten etap nie następuje. Wokalizacja częściowo przejmuje więc funkcję regulacyjną – dźwięk pomaga rozładować napięcie, które w normalnych warunkach zostałoby wygaszone przez zakończenie polowania.
Jeśli kot upuszcza zabawkę pod naszymi nogami albo przynosi ją do łóżka, to zachowanie ma również biologiczne odniesienie – przypomina element zachowań matczynych. Kotka przynosi upolowaną zdobycz do gniazda, do kociąt, i często wokalizuje w trakcie przenoszenia. Kot domowy może w podobny sposób przynosić obiekt swojej „rodzinie”, czyli ludziom, z którymi żyje.
Zawodzenie z zabawką – w przeszłości ze zdobyczą – ma także sens w kontekście funkcjonowania kota w grupie. Koty, aczkolwiek nie są zwierzętami stadnymi, w naturze często żyją w luźnych strukturach społecznych, czyli koloniach. Osobniki znają się, tolerują i dzielą przestrzeń. W kolonii wokalizacja ze zdobyczą w pysku może działać jak sygnał posiadania. Kot informuje otoczenie, że ma zdobycz i ją kontroluje. Taki sygnał zmniejsza ryzyko konfliktu; inne osobniki wiedzą, że obiekt jest już „czyjś” i zwykle nie próbują go przejąć. W warunkach niskiej konkurencji nie opłaca się ryzykować starcia o niewielką zdobycz. Wokalizacja pełni więc funkcję regulacyjną także na poziomie grupy. Kot sygnalizuje swój stan pobudzenia, a inne osobniki mogą dostosować zachowanie – ominąć go, obserwować z dystansu albo po prostu zignorować sytuację. Dzięki temu napięcie w grupie rozładowuje się bez użycia agresji.
U kota domowego sam obiekt przestał mieć znaczenie biologiczne, ale wzorzec zachowania pozostał. Zabawka uruchamia te same mechanizmy, które kiedyś były związane z polowaniem. Kot niesie w pysku i „ogłasza” swoją zdobycz niemal tak samo, jak robiłby to z prawdziwą ofiarą.






