Pręgowany kot głaskany u nasady ogona

Dlaczego koty lubią głaskanie u nasady ogona?

Koty lubią głaskanie u nasady ogona, ponieważ w tych okolicach występuje zagęszczenie receptorów czuciowych. Dla większości kotów pieszczoty w tym miejscu wywołują kaskadę sygnałów w układzie nerwowym, dających uczucie porównywalne do masażu pleców u ludzi. Szczególnie dla kota, który ma niską tolerancję na dotyk i ulega łatwo przestymulowaniu, to miejsce bywa łatwiejsze do zaakceptowania i pozwala czerpać przyjemność z pieszczot.

Regulacja napięcia

Drapanie u podstawy ogona może sprzyjać rozładowaniu napięcia mięśniowego i nerwowego. U kotów, które są czujne i reaktywne, może stanowić formę terapii. Głowa, policzki, uszy to obszary społecznie wrażliwe: tam koty się obwąchują, znaczą zapachem, kontrolują dystans. U kota o niskiej tolerancji sensorycznej dotyk w tym miejscu szybko wywołuje przeciążenie. Nasada ogona nie niesie takiego ciężaru komunikacyjnego, dotyk tam to bardziej czysty bodziec fizyczny, a nie społeczny.

Kontrola po stronie kota

Nasada ogona znajduje się daleko od pyska i głowy, czyli od obszarów najbardziej wrażliwych. Dotyk w okolicach pyska, policzków czy uszu łatwo narusza strefę, którą kot wykorzystuje do orientacji, komunikacji i kontroli otoczenia. Dotyk w tym miejscu może ograniczać pole widzenia, zaburzać pracę innych zmysłów i wymuszać bliskość, na którą nie każdy kot jest gotowy. Stymulacja u nasady ogona tego nie robi. Co więcej, pozwala kotu zachować pełną możliwość przerwania kontaktu i odejścia w dowolnym momencie. Dla kotów wrażliwych sensorycznie poczucie kontroli nad dotykiem jest kluczowe. Punktowe drapanie u nasady ogona może być odbierane jako bezpieczne, przewidywalne i regulujące.

Rozprowadzanie feromonów?

W okolicy nadogonowej, czyli u nasady ogona po stronie grzbietowej, znajduje się zagęszczenie gruczołów łojowych związanych z mieszkami włosowymi. Ich pierwotną funkcją jest produkcja sebum, które chroni skórę i sierść oraz stanowi nośnik informacji zapachowej, wykorzystywanej w kociej komunikacji zapachowej przez ocieranie się o przedmioty i powierzchnie. To właśnie aktywność tych gruczołów odpowiada również za częsty problem przetłuszczającej się sierści w tym rejonie. Nie oznacza to jednak, że głaskanie kota w tym miejscu służy rozprowadzaniu feromonów czy budowaniu więzi poprzez wymianę zapachów. Sam dotyk nie jest mechanizmem znakowania, a kot nie interpretuje go w kategoriach relacji. Przyjemność odczuwana podczas stymulacji tej okolicy ma przede wszystkim charakter czuciowy i regulacyjny, wynikający z pobudzenia określonych szlaków nerwowych, a nie z aktywności gruczołów zapachowych. 

Pobudzenie seksualne?

Internetowe narracje tłumaczą unoszenie zadu w odpowiedzi na pieszczoty jako pozostałość z okresu dzieciństwa, rzekomo związana z tym, że matka liże kocięta w tych okolicach. Takie wyjaśnienie jest jednak uproszczeniem. Lizanie kociąt przez matkę dotyczy przede wszystkim okolic genitalnych i służy stymulacji czynności fizjologicznych (oddawania moczu i kału), a nie przyjemności dotykowej.

Powiedzmy to wprost: tak, głaskanie lub drapanie u nasady ogona aktywuje ten sam obwód nerwowy, który bierze udział w zachowaniach seksualnych. Tak się dzieje nawet w przypadku wykastrowanych kotów obu płci. Zadzieranie pupki przypomina odruch lordozy u kotki, czyli wygięcie kręgosłupa w odcinku lędźwiowo-krzyżowym, uniesienie zadu i odchylenie ogona na bok, co umożliwia kopulację. Reakcja taka występuje u obu płci i nie oznacza, że każda przyjemność odczuwana w tym miejscu ma charakter seksualny.

Dotyk w rejonie ogona nie wywołuje zachowań kopulacyjnych, prowadzi do rozluźnienia, a nie frustracji. W rui ten obwód jest silnie uwrażliwiony hormonalnie i jego pobudzenie wiąże się z napięciem seksualnym, natomiast poza rują – a zwłaszcza po sterylizacji – działa on jak zwykły tor czuciowy, odpowiadający za regulację napięcia i przyjemne czucie głębokie. Ten sam obszar anatomiczny i ten sam szlak nerwowy mogą więc dawać zupełnie różne efekty w zależności od kontekstu hormonalnego i stanu układu nerwowego.

W praktyce oznacza to, że można bezpiecznie i spokojnie stymulować kota w tym miejscu bez seksualnych skojarzeń czy obaw o niewłaściwą interpretację tego zachowania. U wielu kotów, zwłaszcza wrażliwych, takie punktowe, przewidywalne drapanie działa terapeutycznie: obniża napięcie, porządkuje pobudzenie i pomaga w samoregulacji.

Każdy kot jednak reaguje inaczej i powinniśmy obserwować jego zachowanie.  O ile nie dochodzi do eskalacji pobudzenia, nasada ogona może być po prostu jednym z tych miejsc, które realnie wspierają dobrostan kota.

Mogą Cię zainteresować