
Przegłodzi się, to zje?
Przegłodzenie kota to zły pomysł z wielu powodów. Głodówka uruchamia w organizmie kota lawinę procesów, które mają destrukcyjne skutki. Kot ma zupełnie inny metabolizm niż pies czy człowiek. Kiedy przestaje jeść (albo je wyraźnie mniej), bardzo szybko przechodzi w tryb awaryjny. Organizm zaczyna mobilizować tłuszcz z tkanki zapasowej, kocia wątroba nie radzi sobie jednak z jego gwałtownym napływem. Wątroba kota, w przeciwieństwie do naszej, nie jest ewolucyjnie przystosowana do długotrwałego spalania wyłącznie zapasów tłuszczu bez dostarczania białka z zewnątrz. Do usuwania tłuszczu z wątroby potrzebne są lipoproteiny, których produkcja wymaga białka z diety. Przy głodówce ten mechanizm się załamuje, tłuszcz zostaje w komórkach i zaczyna się odkładać, co prowadzi do stłuszczenia wątroby (hepatic lipidosis), potencjalnie śmiertelnego schorzenia. Ten proces może zacząć się bardzo szybko i wymaga klinicznej interwencji, a bez niej może zakończyć się śmiercią. Im kot grubszy, tym ryzyko jest większe, bo mobilizacja tłuszczu jest wtedy gwałtowniejsza. Dlatego tak trudno jest odchudzić kota, nawet jeśli jest to bezwzględne zalecenie, musimy uważać i robić to mądrze. Dodatkowo głodówka u kota nasila nudności i jeszcze bardziej zniechęca do jedzenia, rozregulowuje gospodarkę metaboliczną, pogarsza pracę wątroby i trzustki, może uruchomić błędne koło: kot nie je, robi mu się niedobrze, je jeszcze mniej. Dlatego „niech zgłodnieje, to zje” jest u kota nie tylko nieskuteczne, ale potencjalnie niebezpieczne. Jeśli kot wybrzydza albo odmawia jedzenia,
